piątek, 18 marca 2016

Przedwiośnie

Znów mam kolejny wpis po około miesiącu przerwy. Nie planuję tego, nie odmierzam czasu, nie liczę dni ani tygodni. Samo tak wychodzi, naturalnie i w sposób niezamierzony. Widać z tego, że jak mijają te 3-4 tygodnie to zaczyna się we mnie odzywać wewnętrzny głos nawołujący do pisemnego  wygadania się. I chyba tak jest dobrze.

Wiosna idzie. Myślę nawet, że już przyszła. A jeśli nie, to na pewno jest bardzo blisko. Przysłowiowo Ameryki nie odkryję twierdząc, że wokół widać jej oznaki - przebiśniegi, krokusy, dłuższy dzień, itp. Ale zimie chyba się u nas podoba, bo nadal próbuje nam pokazać, że jeszcze się nie pożegnała. Wczoraj rano np. skrobałam szybki w aucie. Jednak z pewnością to jej ostatnie podrygi. Z anielską cierpliwością znoszę te jej nieudolne próby zaakcentowania swojej obecności. Choć niektórzy straszą zimną Wielkanocą.

A co u nas?
Niby jak zawsze to samo. Praca, dzieci, dom...... dom, dzieci, praca. Takie już to życie. Czekam z utęsknieniem na moment, gdy do tej wyliczanki dodam słowo działka. Od wakacji odwiedziłam działeczkę raz w święta Bożego Narodzenia i następnym razem byłam w drugiej połowie lutego. Oczywiście - zważywszy na tę porę roku - były to krótkie odwiedziny. Już się nie mogę doczekać kiedy skoszę trawkę, wysieje lub posadzę kwiatki, wypiję kawkę na świeżym powietrzu.

W życiu zawodowym małe zmiany, oczywiście dla potencjalnego obserwatora niedostrzegalne. Psuje mi się atmosfera w pracy. Koleżanki są oczywiście super i z tego punktu widzenia wszystko jest dalej znośne. Ale zmienia się powoli nastawienie władzy. Jakieś dziwne insynuacje, komentarze. Może jestem przewrażliwiona i źle odbieram pewne zdarzenia, a może wmawiam sobie coś. Poza tym, odkryłam, że coś takiego jak zwykła ludzka wdzięczność najwyraźniej istnieje tylko w moim osobistym kodeksie moralnym.

Dla odprężenia - zmiana tematu. Pod koniec lutego miałam szkolenie. Miejsce oddalone było tylko kawałek od mojego domu wiec wybrałam się tam pieszo, wziąwszy pod uwagę fakt, że zawsze jest tam problem ze znalezieniem miejsca do zaparkowania. Przed 9.00 zaliczyłam spacer przez park. I Bogu dziękowałam za podsunięcie pomysłu o rezygnacji z samochodu w tym dniu. Oto widoczki które uwieczniłam.







 A poniżej wyrazy pamięci związane ze Świętem Kobiet. 





A poniżej moja działeczka - wersja późnozimowa lub przedwiosenna (luty). 
Krokusów jeszcze nie było. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz