25 września 2016. Nowa ważna data w moim życiu. Wczoraj mój syn opuścił rodzinne gniazdko. Wyprowadził się z domu i wyjechał do innego miasta. Sytuacja jest wynikiem nowego etapu w jego życiu - rozpoczęcia studiów. Wyjechał wcześniej niż rozpoczęcie roku akademickiego, bo chciał mieć czas na aklimatyzację w nowym mieście, w nowym mieszkaniu, w nowej pracy. A za tydzień będzie też w nowej "szkole". Dużo nowości jak na tak krótki okres czasu. Wierzę, że sobie poradzi. Właściwie to wiem, a nawet jestem pewna, że sobie poradzi. To przebojowy i zaradny chłopak. Choć mam świadomość, że teraz jest mu ciężko. Na razie nikogo tam nie zna. Jest sam. Jestem cały czas myślami przy nim.
Jego pokój opustoszał nagle. Zabrał prawie wszystko, a resztę poprosił, by spakować w worki i kartony i przechować mu. Pokój przejęła po starszym bracie młodsza córka. Starsza w końcu, po 17 latach, ma swój własny pokój. Dotychczas dzieliła pokoje najpierw z bratem, gdy była mała, a od kilku lat z siostrą. Postanowiłam przy okazji odświeżyć pokoje dziewczyn. Czeka nas więc mały remont. Młodsza woli styl nowoczesny. Wybrała szary kolor i na jednej ścianie tapetę w kratę. Starsza preferuje romantyczne rozwiązania. Kolor miętowy lub lila i tapeta w kwiatową łączkę. Tak więc w domu szykują się zmiany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz