środa, 21 grudnia 2016

Coraz bliżej święta, cora bliżej święta....

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu więc dziś choć parę słów o tym co u mnie w chwili obecnej.

Moje singielstwo zawieszone. Jakoś tak czułam, że to długo nie potrwa, że przyjdzie tzw. "koza do woza". Ale żeby nie wyszło tutaj, że ja taka zawzięta i wredna jestem to zupełnie szczerze przyznaję, że źle mi było w tym odwyku. Dogadaliśmy się. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz w naszym wspólnym życiu. Sprawa wyjazdu przesunięta w czasie na "nie wiadomo kiedy". Na razie jakoś jest ok. W miniony weekend byliśmy razem u niego w domu. Może po prostu częściej będziemy tam wpadać to jakoś łatwiej zniesie to życie na "obczyźnie". Bo tak właśnie postrzega życie tutaj w moim mieście. Jak zesłanie. Chociaż zesłał się sam, bo oficjalnie przyznał, że jest tutaj ze względu na mnie, dla mnie i tylko z mojego powodu. No i chwała mu za to!

Wczoraj zafundowałam sobie dzień wolny i trochę spraw ogarnęłam w domu i przy garach. Czekałam z obiadkiem na córeczki powracające ze szkoły. Przyznały, że fajnie tak jest i że to super mieć niepracującą mamę. Też tak myślę. Ale niestety na to mogą sobie pozwolić tylko kobiety, których mężowie na tyle dobrze zarabiają, że ich pensja wystarcza na życie całej rodziny. Ja jestem sama i muszę pracować. U nas to konieczność. Na szczęście dzieci to rozumieją.

Wigilia za trzy dni. Część jedzonka przygotowana. Przynajmniej ta, którą można było zamrozić. Zostały już tylko te potrawy, które muszą być świeże. Mieszkanie wysprzątane. Oczywiście zostały te bieżące porządki, które i tak robi się praktycznie codziennie czy co parę dni. Zostały mi jeszcze prezenty do kupienia. Oczywiście nie wszystkie, bo część już mam. Dziś rano do domu zjechał synuś. Mamy go na całe 4 dni. W I dzień świąt wraca do Poznania.

Luby zapowiedział, że dziś wybierzemy się na zakupy. Będziemy kupować choinkę. Chce też żebym mu pomogła wybrać coś dla mamy i siostry. Pewnie przy okazji chce się zorientować co mi "wpadnie w oko".

W pracy spokojnie i wybitnie świątecznie. W każdym pokoju stoją choinki i inne świąteczne akcenty. W przerwach między obowiązkami wszystkie kobitki gadają o karpiach, pierogach i prezentach. Jest miło.

To dobry czas w moim życiu. Jestem spokojna, zadowolona, szczęśliwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz