Został już niewielki kawałek tego roku. W zasadzie nie wiem czemu nad tym rozmyślam, po co analizuję, skoro nigdy nie przywiązywałam wagi do tego wydarzenia jakim jest koniec czy początek roku. Dla mnie to zawsze była tylko zmiana daty. I teraz też staram się nie robić z tego wielkiego zamieszania.
A jednak jest jakiś niepokój we mnie, gdy wszyscy dookoła składają mi życzenia na Nowy Rok. Boję się co przyniesie. Ten, który się właśnie kończy nie był dla mnie łaskawy. Przyniósł zmiany, jedne których się nie spodziewałam, inne na które nie byłam jeszcze psychicznie przygotowana.
Na pewno będę starsza o kolejny rok. Niby nic wielkiego. Ale dla mnie upływający czas robi się coraz bardziej dokuczliwy. Widzę zmiany na swojej twarzy. I niekoniecznie to efekt starzenia się. Przede wszystkim odbija się na niej ogrom doświadczeń, którymi obdarzył mnie los. Nie wszystkie są dobre i warte wspominania. Dlatego staram się nie rozmyślać. Nie drążyć.
Wierzę, że nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Może to infantylne rozumowanie, ale czasem pomaga znieść przeciwności losu. Bo skoro tak miało być to nie pozostaje nic innego jak się z tym pogodzić, zaakceptować i żyć dalej z nadzieją w sercu, że może innym razem się uda.
A jeśli jednak wciąż się nie udaje, to może tak ma też być. Może nie jest nam dane coś mieć czy przeżywać. Bo czasem z perspektywy czasu okazuje się, że brak czegoś jest dla nas wybawieniem. Czasem pragniemy czegoś co dla nas może się okazać zgubne, a na pewno bywa ulotne.
Tak naprawdę to nawet szczęście jest ulotne. Bo czasem tak się czujemy, a czasem nie. Dlatego tak cenimy ten stan ducha. Bo jest ulotny. Bo wiemy, że jest jak ładna pogoda. Raz jest, raz jej nie ma. I dlatego tak bardzo ludzi cieszy słoneczny piękny ciepły dzień.
Życzę sobie więc więcej powodów do uśmiechu, a nawet śmiechu, takiego szczerego, spontanicznego, nawet do bólu brzucha. Życzę sobie zielonej wiosny, kwitnącej pięknie w moim ogrodzie, pięknej opalenizny latem i śniegu na Święta. Życzę sobie jak najwięcej słońca i jak najwięcej szczęśliwych chwil.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz