Od dawna czytam różne blogi. Tak sobie myślę, że
chyba już od ponad roku. Pierwszy jaki zaczęłam był o życiu na wsi. Potem
pojawiły się inne, trochę kulinarne, trochę wnętrzarskie i kolejne „wiejskie”.
Dlaczego tak mnie to ciekawi?
Bo sama chciałabym żyć sobie w domku z dala od
miasta. I nie chodzi o to, że mi miasto nie pasuje, bo nie mam nic przeciwko
temu, w którym aktualnie żyję, ale chodzi o potrzebę, a wręcz „pęd” do ziemi. I
właśnie przez takie „podczytywanie” sama nabrałam ochoty na pisanie. Tak po prostu – „ku pamięci”.
Z wykształcenia jestem geografem i zapewniam, że
nie był to przypadkowy wybór. Zresztą ja głęboko wierzę w to, że nawet jeśli
coś się dzieje przypadkiem, to wcale to jednak przypadkowe nie było. Jestem
wierząca, choć bez oznak ortodoksji, fanatyzmu czy „moherowego beretu”. Ale
kocham Boga za to, że stworzył taki świat jaki mamy.
Kocham przyrodę i wszystko co naturalne. Wydaje mi
się, że umiem znaleźć i
docenić piękno, nawet tam gdzie inni tego nie widzą. Potrafię zachwycić się
czymś prostym i skromnym. Oczywiście urzeka mnie potęga morza, majestat gór, cisza w
lesie, ale też potrafię zatrzymać się nagle w połowie drogi w podróży i
nacieszyć oczy widokiem maków i chabrów pośród łanów zboża, zachwycam się opadającymi liśćmi i błękitną ważką w locie. Dlatego kocham nasz
kraj. Wiele jego zakątków już widziałam i nigdy mnie nic nie rozczarowało. Cieszę
się, że żyję tu i teraz. Na zagraniczne wojaże nie jeżdżę z powodu chronicznego
braku funduszy, ale też jakoś nie rozpaczam z tego powodu i wcale przez to
gorsza się nie czuje.
I to właśnie z powodu miłości do ziemi i przyrody
oraz ostatecznego pogodzenia się z faktem, że na dom na wsi mnie nie stać z
wielu względów – nabyłam działkę. Słowo „nabyłam” jest dość trafne, bo jej nie
kupiłam, ale przyjęłam w dzierżawę za symboliczne 300 zł, pokrywając jedynie w części wartość nasadzeń.
Kiedyś, parę lat temu, wynajmowałam mieszkanie w starej
kamienicy, gdzie miałam dostęp do ogródka. A raczej do czegoś co kiedyś było
ogródkiem. Z ochotą wówczas przystąpiłam do systematycznego ogarniania tego
kawałka ziemi. I wtedy mnie to dopadło! Miłość do grzebania w ziemi!
Może w
poprzednim życiu byłam kretem???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz