niedziela, 1 listopada 2015

Wszystkich Świętych


Od wielu już lat w ten dzień odwiedzam anonimowe groby żołnierzy. W mieście, w którym mieszkam nie mam na cmentarzu nikogo bliskiego. Ale żeby zachować tradycję i sprawić by ten dzień wyglądał podobnie jak u większości Polaków zabieram dzieci na cmentarz i zapalmy znicze na grobach żołnierzy oraz małych dzieci. Ten pomysł z "małymi" grobami urodził się nam w ubiegłym roku. Idziemy na cmentarz do części gdzie są groby małych dzieci i wyszukujemy takie najbardziej zaniedbane, opuszczone, zapomniane, gdzie nie ma żadnego światełka i tam zapalamy znicz. Oprócz tego, jak co roku, wybieram się także z dziećmi na stary niemiecki cmentarz położony za miastem. Mamy tutaj takowe, gdyż mieszkam na terenach, które kiedyś zamieszkiwali Niemcy. Odkryłam go kilka lat temu podczas rowerowej wycieczki. Znajduję się tam kilkanaście grobów, a raczej pozostałości po nagrobkach. Trudno nawet odczytać nazwiska zmarłych.

Każdy zapewne przyzna, że dzisiejszy dzień to dla wielu ludzi dzień pełen wspomnień, zadumy, przemyśleń. Moje skojarzenia z 1 listopada są chyba nieco inne. Tego dnia każdego roku dziękuje Bogu za to, że mam rodzinę w komplecie. Myślę też o tych, którzy odeszli, ale przede wszystkim o tych, którzy po nich płaczą, tęsknią za nimi. Wierzę w to, że Ci którzy umierają przechodzą w tym momencie do lepszego życia, spokojnego, pozbawionego trosk, lęku, problemów. Myślę, że wraz ze swoją śmiercią oni nie cierpią, nie boją się. Największy dramat przeżywają ich bliscy, którzy zostają, cierpią, tęsknią, muszą nauczyć się bez nich żyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz