Minął rok mojego pisania. I znów mamy koniec wakacji. Ale jakoś nie nastroiłam się na podsumowania. Jedynie tylko chce tu udokumentować mój aktualny stan psychiczny. Jest dobrze. Nawet cudownie. Miłość kwitnie. Jestem szczęśliwa. Cieniem tylko kładzie się na tej sielance brak uregulowania naszej sytuacji. Na razie nie możemy zamieszkać razem, więc tym bardziej ślub jest nierealny. Zresztą nawet nie wiem czy on by chciał.
Fajnie jest. Zdecydowanie lepiej. W ogóle nie czuję tej różnicy wieku jaka jest między nami. Jego rodzina w pełni to akceptuje i miło mnie przyjęła. Żeby jeszcze tylko moje dzieci okazały zrozumienie.....
Kocham i jestem kochana. Czyż więc potrzeba mi czegoś więcej do szczęścia?
Ale dość na dziś tego zachwytu, bo los bywa przewrotny, a fortuna kołem się toczy. Więc żeby nie zapeszyć to ucinam temat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz