piątek, 24 czerwca 2016

Truskawkowy finisz....

Jakoś w tym roku nie zdążyłam nacieszyć się truskawkami, a ponoć już się kończą. U nas na Pomorzu zawsze wszystko jest trochę opóźnione w stosunku do centrum kraju, a zwłaszcza południa.
W ubiegłym roku truskawek było tyle w naszym domu, że wręcz czuliśmy przesyt. Kupowałam je w ilościach hurtowych ze sprawdzonego miejsca i zawsze od tego samego sprzedawcy. W zasadzie kilka razy w tygodniu wracałam do domu z dwoma łubiankami truskawek, co w przeliczeniu na kg dawało cyfrę 4. Kilka razy w tygodniu 4 kg to kilkanaście kg. Mieliśmy więc prawie codziennie koktajle truskawkowe, często makaron z truskawkami i śmietaną, ciasta i desery z truskawkami, zrobiłam też duuużo konfitur truskawkowych i jeszcze dwa razy więcej poszło do zamrożenia.
A w tym roku jakoś ubogo. Jak tylko się pojawiły kupiłam dwa razy po koszyczku truskawek. Oczywiście po długim wyczekiwaniu na te owoce od razu wszystko zostało skonsumowane na bieżąco. Nic jeszcze nie zamroziłam, nic nie zamknęłam w słoiczkach...
Codziennie wypytuje o truskawki w moim stałym punkcie ale nie ma.... :( Większość ich zbiorów idzie do skupu, a tylko nadwyżka przeznaczona jest do takiej "detalicznej" sprzedaży. 
Ostatnio były w piątek, ale w tak niewielkiej ilości, że poszły od ręki.... Ponoć to dlatego, że dużo padało ostatnio.
Więc czujemy niedosyt..... Chcemy więcej !!!!
W związku z tym, że ostatnio rozkochałam się w fotografowaniu i wszystko staram się zachować w pamięci za pomącą obiektywu to mam też sesję truskawkową.....








Mniam.....
Moje działkowe to są w takich ilościach ze od razu w terenie zostają skonsumowane. Juz nawet pomyśleliśmy żeby powiększyć truskawkowe pole .... haha
U nas tropikalne upały. Kocham moja działeczkę ale w taki upal to ciężko cokolwiek robić. Sil nie ma albo szybko się kończą. Pojadę wiec dziś wieczorem popodlewać, a jutro mam plan, ze może pojadę nad morze!!! spróbuje złapać trochę wakacyjnej opalenizny.
To cudownie, ze morze mam tak blisko !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz