Jest piękne lato. Temperatura powyżej 30 stopni, żar z nieba się leje. Ale jest fajnie :) Dzisiaj przed meczem spędzilam z moimi dziewczynami niecałe 2 godziny na działce i to wystarczyło żebyśmy się lekko podsmażyły. Pomysł z wypadem nad morze został zamieniony na dzialke. To miłe dla mnie, że dzieci chcą tam spędzać czas.
Jeżdżę prawie codziennie do mojego Królestwa, bo nie chce żeby mi upały zniszczyły roslinki. Jak na razie dzięki mojemu systematycznemu podlewaniu wszystko pięknie rośnie i kwitnie.
W tygodniu urodziły nam się 2 nowe pomysły związane z działką.
Pierwszy na zbudowanie szopki-przebudówki, do której będzie można pochować narzędzia by zyskać miejsce i porządek wewnątrz domku.
Drugi pomysł dotyczy obicia nowymi deskami naszego małego domku. Na razie (i pewnie jeszcze dlugo) nie stać nas na postawienie nowego domku. Więc uznaliśmy, że spróbujemy zreanimować ten, który mamy. Deski będą z odzysku, więc koszty nie będą aż tak wysokie. Napewno trzeba będzie kupić impregnat. Po zreanimowaniu starego stołu uznaliśmy, że dobrze nam to wyszło i warto iść tą drogą dalej. Stąd ten pomysł na ratowanie domku. Jak się to uda to zrobię zdjęcia i pokaże.
Widząc moje pożarte dalie, a następnie próby skonsumowania funkii postanowiłam wypowiedzieć wojnę ślimakom. Wysypałam wczoraj magiczny niebieski proszek i mam nadzieję, że to pomoże.
Choć jeden był całkiem uroczy. Tutaj na stole i mojej nodze
A dziś oglądałam mecz. Co za widowisko. Jakie emocje. Jeszcze chyba nigdy, a napewno od dawna nie zaszlismy tak daleko na Euro. Nie jestem wielką fanką sportu. Nie siedzę przed telewizorem przy każdym spotkaniu sportowym. Ale, gdy grają Nasi nic innego się wtedy nie liczy. Trzymam za nich kciuki. Wiem, że teraz jest im to szczególnie potrzebne, bo przed nimi coraz trudniejsi przeciwnicy.
A to moje wieczorne dzialeczkowe widoczki




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz