niedziela, 4 października 2015

Niezdecydowanie

Za mną kolejny weekend. Odkrywam ze zdziwieniem, że coraz częściej odliczam czas od weekendu do weekendu. Ten miniony nie do końca był taki jak planowałam, jak bym chciała. Przede wszystkim dlatego, że miałam zbyt mało czasu dla siebie, no i dla ogrodu.
Jak pisałam wcześniej, w piątek podróż, straciłam ponad 2 godziny, w czasie których można było wiele rzeczy zrobić. Jednak nie do końca był to czas zmarnowany. Pogoda była piękna - typowa polska złota jesień. Ta podróż to była uczta dla mojego ducha. Z jednej strony karmiłam duszę pięknymi widokami, które mogłąm obserwować po drodze, przejażdżałam przez wioski ze ślicznymi, małymi domkami i ogródkami, przez lasy, pola, łąki. Z drugiej strony upajałam się piękną muzyką. Ostatnio bowiem miałam okazję nabyć dwie składanki największych przebojów muzyki klasycznej. A w drodze powrotnej, gdy zachodziło słońce, a nad łąkami unosiła się mgła, aż mi zapierało dech w piersi. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób w ogóle nie rozumie o czym ja mówię. Wiem, że tylko ktoś o podobnej wrażliwości jest w stanie pojąć, co ja czuję widząc takie pejzarze przyrodnicze.
Sobota upłynęła mi w większości w pracy. Taki zawód. W mojej instytucji ktoś musi pracować też w sobotę, niedzielę, a nawet w święta. A dziś znów wycieczka - córkę trzeba też było odebrać. Ale udało mi się odwiedzić też Castoramę, a dokładnie dział ogrodniczy. Wzbogaciłam się o kolejne wrzosy i dwie nowe sadzonki róz - Tom Tom i Kronenburg. Mam nadzieję, że to dobry czas na sadzenie. Szczerze mówiąc, to mialam ochotę na wszystkie dostępne gatunki, które tam były. Łącznie naliczyłam koło 10. Ale zachowałam rozsądek. W końcu muszę zostawić sobie coś do kupowania i sadzenia w następnych latach. A ogród przecież nie ma mega rozmiarów.
Popołudnie na działce. Nareszcieeeee! Cały tydzień tęsknię za choćby chwilą spędzoną w moim królestwie. Aż się boję, jak przetrwam zimę bez wizyt w ogrodzie.
W ten weekend wszyscy wokół skupili swoją uwagę na pewnym księdzu z Watykanu. A w moim życiu cicho, spokojnie, łagodnie. Dużo przemyśleń, refleksji. Delektowałam się piękną, słoneczną, jesienną pogodą.
Ostatnio wogóle dużo rozmyślam, o swoim życiu, o swoich potrzebach, pragnieniach, celach, marzeniach, planach. Próbuje ustalić - dokąd zmierzam?
I wbrew pozorom, to trudne pytanie dla czterdziestolatki, bo nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Jestem niezdecydowana.
Sama nie wiem czego chcę.
Często zmieniam zdanie.
Czasem sama siebie nie rozumiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz