Takie refleksyjne te moje posty i jakieś takie przygnębiające.
A przecież wbrew temu wszystkiemu co mnie dręczy
- to zdecydowanie wiele więcej cieszy.
Moja wizyta na działce zaowocowała kolejnymi fotami.
Początek października, a w moim ogródku nadal kwitną
pelargonie,
zimowity jesienne,
róże,
clematisy,
malwy,
floksy,
hortensje
A to moje utworzone od podstaw wrzosowisko.
I uratowane funkie
i młody trawnik
A teraz znów zmiana tematu
Godzinę temu wróciłam ze szkolenia dla nowych działkowiczów. Dostałam takie zaproszenie od Zarządu mojego ROD i postanowiłam skorzystać. Byłam ciekawa co mają mi do powiedzenia. No cóż, wyszłam mocno rozczarowana. Ja jestem wobec siebie bardzo wymagająca i tak tez mam wobec innych. A Pani, która prowadziła to "szkolenie" wykazała się nieprzygotowaniem, brakiem profesjonalizmu i niekompetencją. Szkolenie trwało dwie godziny, z małą przerwą. Dla mnie były to dwie zmarnowane godziny. Przez pierwszą Pani czytała z kartki regulamin ROD, fragmenty statutu i uchwał. Nie wysiliła się nawet na krótki komentarz tego co czytała. Po co więc to szkolenie? Przeczytać każdy może sobie sam. Zwłaszcza teraz w dobie ogólnie dostępnego Internetu.
W drugiej godzinie szkolenia z plansz odczytano nam jak zrobić kompostownik i co do niego można włożyć, dalej: o ekologicznych sposobach ochrony roślin, o zwierzętach, które można spotkać na terenach działek i ich ochronie, oraz o przycinaniu letnim (na szkoleniu w październiku!) drzew i krzewów; wszystko także odczytane z plansz, folderów, książek. Mało tego, Pani miała taką tremę, że miała problemy z płynnym czytaniem, przekręcała niektóre słowa, nie wspomnę o braku kontaktu wzrokowego ze słuchaczami i ogólnie wypadło to wszystko na żenującym poziomie. Rozumiem, że Pani prowadząca może nie potrafiła mówić z pamięci i być może nie ma talentu do przekazywania wiedzy, a także może nie posiadła umiejętności do publicznych wystąpień, ale w takim razie dlaczego podjęła się tego zadania? Nie sądzę bowiem by ją do tego zmuszono. To już nie te czasy.
Zawsze jednak staram się we wszystkim widzieć jakieś pozytywy.
Korzyści z dzisiejszego szkolenia?
1. Dowiedziałam się, że wiosną przyszłego roku mają rozpocząć prace związane z założeniem sieci elektrycznej i że do końca bieżącego roku trzeba uiścić w związku z tym opłatę w wysokości 550 zł.
2. Zdobyłam nr konta bankowego, na które można dokonywać wpłaty, co znacznie ułatwia mi wszystko, bo kasa ROD czynna jest w takich godzinach, gdy ja pracuję.
3. W rozmowach kuluarowych z innymi nowymi działkowcami dowiedziałam się jak to jest z wywożeniem śmieci we własnym zakresie, które biorą za darmo i jakie są stawki za niektóre odpłatne, np. papę i szkło. A przecież na wiosną planuję rozbiórkę rozwalającej się szklarni.
A na koniec moje osobiste jabłuszka w dwóch odsłonach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz