piątek, 2 października 2015

Troski dnia codziennego

No i mam zmartwienie. Ale o tym później.
W mieszkaniu zimno ja jasna ... Dopóki programator pokazywał 18 stopni, było nawet znośnie. Broniłam się przez włączeniem ogrzewania, bo wiadomo że jak się ciałko przyzwyczai to już tak będzie musiało zostać. Wczoraj po powrocie z pracy 17 stopni, ale córka żartowała "Mamuś nie pękaj, przecież musimy oszczędzać". Jednak, gdy weszłam do łazienki i zobaczyłam parę z ust przy oddychaniu zrozumiałam, że czas rozpocząć grzanie. Tak więc od wczoraj tj. 1 października uważam sezon grzewczy za otwarty. Na razie ustawiłam tylko na 19 stopni i to na chwile rano - by łatwiej się wychodziło z łóżka oraz na 3 godz. wieczorem, gdy na dworze ciemno i szybko spada temperatura. Muszę przyznać, ze dzisiejsza pobudka była dużo przyjemniejsza. Znajomi w pracy mówią, że jeszcze nie grzeją, ze w domu u nich jest ciepło. No cóż, jak się ma ocieplone ściany....

Przedwczoraj wracam do domu, wchodzę do kamienicy a tu smród nie do zniesienia, taki typowy mocznik. Myślę sobie - czyżby ktoś nam "poświęcił" klatkę schodową. W mojej kamienicy kiedyś były toalety na półpiętrach wspólne dla dwóch mieszkań. Teraz wszyscy mają łazienki i toalety w domach więc z tych wspólnych nikt nie korzysta. Są pozamykane. Niestety komuś się chyba nudziło i wybiła szybę w jednych takich drzwiach. No i stąd prawdopodobnie ten smród. Dziś już było lepiej. Może administracja budynku się tym zajęła.

A moje dzisiejsze zmartwienie... Dziś rano przed swoimi lekcjami córka zadzwoniła do mnie z informacją, że potrzebowała czegoś z piwnicy i dlatego tam poszła. Niestety nie weszła, bo coś się stało z kłódką i nie można jej było otworzyć. A tak poza tym, to jakoś dziwnie tak wszystko wyglądało jakby ktoś tam coś majstrował. No to super! Od lipca nikt tam nie zaglądał. A w piwnicy mam rowery, dla każdego członka rodziny. Albo może miałam... Ale tak to jest jak wejście do kamienicy zawsze otwarte, bez domofonu, wejście do piwnicy także otwarte zawsze na oścież. I co z tego, ze ja zawsze zamykam, jak inni maja to w d... W pojedynkę wojny się nie wygra.

I co z tego, ze mieszanie duże, ładne, schludne, przyjemne, jak otoczenie trudne do zniesienia.

Po powrocie do domu sprawdzę co się dzieje w piwnicy. A potem czeka mnie wycieczka tam i z powrotem do miasta oddalonego o 70 km. Odwożę córkę na weekend. Hasło przewodnie - deuterokatechumenat. Dla wtajemniczonych oazowiczów wszystko jasne.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz