Tak mi się marzył weekend na działce. Co prawda wczoraj byłam w pracy, ale tylko trzy godziny. W tym roku mniej pracuje w weekendy, bo w mojej dodatkowej pracy zredukowana została część godzin z 1/2 etatu na 1/4. Lepiej bo mam więcej czasu na dom i ogród i dla dzieci, ale finansowo było kiepsko, a jest jeszcze gorzej. Choć wydawało mi się, że gorzej to już być nie może, że będzie już tylko lepiej, bo przecież z każdym miesiącem kredyt jest coraz mniejszy, bo się spłaca.
Ale nie o pracy tu miało być tylko o tej pogodzie paskudnej i też o przewrotnej ludzkiej naturze. Bo tegoroczne lato dopisało jak już dawno nie było. Wakacje się dzieciakom udały, urlopy pracownikom również. Tylko rolnicy na pewno mieli zmartwienie, bo przy takich upałach i przede wszystkim braku opadów to uschło pewnie dużo. Wśród moich znajomych krążyło nawet śmieszne powiedzonko, że po co w tym roku wyjeżdżać na wakacje za granicę, przecież Chorwację mamy w Polsce. I jak już wszyscy zmęczyli się tymi upałami, to zaczęli marzyc o ochłodzeniu, ci którzy mieli dość codziennego podlewania zaczęli marzyć o deszczu. No to mamy. Tylko, że teraz wszyscy narzekają, że pada już za długo i zbyt obficie. A przecież każdy kto choć trochę ma pojęcie o meteorologii wie, że fronty atmosferyczne to nie pojawiają się na chwilę i nie znikają po godzinie. Niże i wyże następują po sobie, ale jak już przyjdą to nie znikną za chwilę.
I tak oto moje królestwo pozostaje bez mojej obecności już kilka dni. W zasadzie to nawet jakby było mokro to założyłabym kalosze i pojechała popracować troszkę. Ale cały czas pada, a chwilami to nawet leje. Miałam więc pomysł, żeby wykorzystać wolne chwile na generalne porządki w domu i co mogłam to zrobiłam, ale umycie okien przy takiej wichurze i siarczystym deszczu to trochę niewykonalne.
Tak więc bez wyrzutów sumienia mogę oddać się lekturze. A cebulki na posadzenie muszą jeszcze poczekać ...
No i jeżyny jeszcze są do zebrania....
Aaaa, właśnie pada grad...
Ups, to się nam chyba lato skończyło. A ja już się cieszyłam, że w tym roku sezon grzewczy zacznę duuuużo później i trochę zredukuje wydatki. Bo ogrzewanie gazowe 80-metrowego mieszkania w starej kamienicy i przy wysokości ponad 3 metry to jest spory wydatek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz